W ostatnim czasie przeczytałam książkę Weroniki Anny Marczak pod tytułem „Sekret rodziny Monet”. Po raz drugi poznajemy historię Lindsay, córki Vincenta Moneta. Na czym polega tajemniczy Chrzest Męstwa? W jaki sposób Lindsay i Aria dostaną się na to wydarzenie, które wujowie zorganizowali dla Michiego? Do czego doprowadzi zabawa Graysona, Angela i Gabriela? Czy Camden uratuje rodzinną atmosferę? Do czego dopuści się Lindsay, by udowodnić, że jest najlepsza? Czy Vincent zrozumie swoje błędy wychowawcze? Jaką tajemnicę rodzinną odkryje Lindsay? Kim jest tajemniczy Elias? Jaki związek ma z tym wszystkim stary dziecięcy rysunek?
Wiem, mówiłam, że nie sięgnę więcej po książkę Weroniki Marczak z serii „Serce rodziny Monet”, ale stało się inaczej. Przeczytałam ją. Na początku miałam wrażenie, że czytam opowiadanie bardzo słabej jakości i myślałam, że przerwę lekturę. Ostatecznie jednak postanowiłam ją skończyć. Mam wrażenie, że ta seria nie jest dla mnie. Czegoś jej brakuje – tych emocji, dzięki którym pokochałam pierwszą serię o Rodzinie Monet. Książka wydaje mi się bardzo infantylna. Jedno wiem na pewno: nie polecam jej nikomu. Żałuję każdej minuty poświęconej tej książce. Ale jak znam siebie i życie, jeśli autorka wyda kolejną publikację z tej serii, to i tak ją przeczytam.
Pozdrawiam,
Czytająca Książki 1995


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz