Uwielbiam czytać książki od małego dziecka. Nie ważne było czy to była lektura szkolna czy też nadprogramowe książki wypożyczane ze szkolnej biblioteki. I nie ważne jest czy to fantastyka bądź też tematyka wojenna. Ważne żeby było co poczytać w wolnej chwili. Nie jestem statystycznym Polakiem, lubię czytać książki.
Wyświetlenia
czwartek, 28 sierpnia 2025
Wschód słońca w dniu dożynek Suzanne Collins
Nie mogę uwierzyć, że przeczytałam właśnie kolejną książkę autorstwa Suzanne Collins pod tytułem „Wschód słońca w dniu dożynek”. Już po raz piąty miałam możliwość poznania losów Panem. Tylko tym razem głównym motywem są Pięćdziesiąte Głodowe Igrzyska czyli Drugie Ćwierćwiecze. A głównym bohaterem powieści jest nie kto inny jak Haymitch Abernathy. Dlaczego Haymitch został wylosowany w dożynkach? Czy Lenore Dove wyzna miłość ukochanemu przed wyjazdem? Jeśli tak to w jaki sposób? Do kogo należała broszka z Kosogłosem? Kto będzie mentorem dystryktu 12 w trakcie tych Igrzysk? Co stało się z Lucy Grey? Jak Effie trafia do sztabu Dwunastki? Jaką radę udzieli Haymitchowi Beetee przed wejściem na arenę? Dlaczego syn Beeteego trafił na arenę? Czy Haymitch po wygraniu Igrzysk spotka się z rodziną?
Naprawdę nie mogę uwierzyć, że przeczytałam kolejną książkę z serii Igrzyska Śmierci, tylko, że tym razem z perspektywy Haymitcha. Tym bardziej, że pojawiają się też znani nam już wcześniej niektórzy bohaterowie. Co naprawdę daje możliwość zrozumienia ich postępowania w „W pierścieniu ognia” czy „Kosogłosie”. Jednakże tą część czytało mi się chyba najcięższej z całego cyklu. Brakuje jej tej akcji, która była w poprzednich tomach, gdzie treść książek czytało się z zapartym tchem. Ale mimo wszystko polecam każdemu zapoznać się z publikacją. Bo może się wydarzyć tak, że komuś z Was się spodoba.
Pozdrawiam,
Czytająca Książki 1995
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz